Marta Mozol
Archiwum:

2009
czerwiec
styczeń
2008
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
styczeń
2007
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzien
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2005
grudzien
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzien
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
styczeń
2003
grudzien
listopad
październik
wrzesień
sierpień



poezja

powrót

dżwięk przekręcanego klucza

mam w sobie za dużo powietrza
na granicy żołądka miało mnie zbyt wielu mężczyzn

wciąż czuję jak wdzierali się tutaj
z całą nachalną męskością popołudni bez łez i deszczu
ich duszna agresja nie była podniecająca

panie subtelniej palec po palcu
przynosiły ze sobą zawsze za długie czekanie
za mało cierpliwości
w końcu cichy gwałt szeptem

niezależnie od płci zostawali za długo
pełni drobiazgów szczoteczek do zębów
ze strasznymi oczami wpatrzonymi w małe domowe zbrodnie dresów i klapek

lubiłam tylko że odchodzili bez pożegnań
głos swobodnie odbijał się od ścian
a ja pojedyncza modliłam się
o hymen bez śladów stóp
by choć raz pozostać dziewicą