Marta Mozol
Archiwum:

2009
czerwiec
styczeń
2008
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
styczeń
2007
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzien
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2005
grudzien
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzien
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
styczeń
2003
grudzien
listopad
październik
wrzesień
sierpień



poezja

powrót

Agrest

każdy odcień tęczy był zimny określony i kwadratowy
nieobecny jak natchnienie
które ucieka na dźwięk telefonu klucza w drzwiach
kroków na schodach

było pięknie jak w plastykowym pudełku po merci
emocje świetnie mieszczą się w jego przegródkach
kiedy zje się już czekoladki

wszechświat był podzielony na dwa
właściwie nawet dość sprawiedliwie
próżnia szczątki kosmicznej materii
kierowała na moją stronę

na szczęście nie było wiatru
na ulicy kapsel wydaje sie bezsilny
ale jest stworzeniem upartym

a kiedy wyszedłeś to już nie byłam ja
niebo pachniało agrestem