Marta Mozol
Archiwum:

2009
czerwiec
styczeń
2008
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
styczeń
2007
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzien
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2005
grudzien
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzien
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
styczeń
2003
grudzien
listopad
październik
wrzesień
sierpień



poezja

powrót

Dama z gronostajem

kłamała że miała raka
złośliwą odmianę subtelności
podobną do płaszcza który trudno rozpiąć

zdawała się być
wesoła jak młody kot
równie miękka i puchata dla innych

nie bała się
ani śmiać ani płakać
tak mówić głośno i ciepło

z pozoru łatwa do zbadania
(oddychać nie oddychać/
być nie być)
gięła się
cicho i lekko

zamarła w obrazie
rozsiewu smutku
i wolno przekroczyła ramy
z uśmiechu

słowa nie miały miejsca
by rozbłysnąć i zniknąć